Clio – mniej znaczy więcej

Kiedy w marcu tego roku okazało się, że nasze życie będzie się dalej toczyć na teksańskiej ziemi, spojrzeliśmy na mapę i zadziwiliśmy się „jak to blisko!”. Niespełna 1400 km z DF do San Antonio, szerokimi, prostymi autostradami. To przecież bliżej niż do Cancun.

Od razu przyszło nam do głowy, że lepiej niż sprzedawać samochód i upychać życie w 4 walizki, będziemy mogli ruszyć w road trip do Ameryki naszym kochanym Clio. Co jak co, ale samochód w Stanach potrzebny bardziej niż ręka czy noga. Na miejscu, poza pracą Diega nie mieliśmy właściwie nic zagwarantowanego, wszystko trzeba będzie zacząć i ogarnąć od nowa (czyt. samochodem).

Zamiast w 4 walizki, zapakowaliśmy się w 6 pudeł, 3 walizki i 2 plecaki. Na dach Clio poszedł dodatkowy bagażnik, a na tył kolejny na rower. Clio okazało się nie być dostosowane do rowerowych zaczepów i plastik z bagażnika odgiął nam się nieodwracalnie. Obciążenie było spore, w lusterku widać było lekki prześwit przez tylną szybę. Z duszą na ramieniu i żołądkiem zaciśniętym jak pięść …ruszyliśmy. Najpierw spokojnie, 90…potem przy 110 okazało się, że też dajemy radę…w końcu 130!

bye bye Mexico!

Nerwów tyle, że na samą myśl wolę nie myśleć. Moim zadaniem było patrzenie w lusterko i sprawdzanie „czy mamy wciąż rower”. Kierownica się przekręcała co rusz, więc było parę przystanków „sprawdzających”. Koniec końców wszystko na miejscu. Noc w Monterrey. Następnego dnia z samego rana przejazd przez granicę.

O granicy jeszcze napiszę. Wszyscy nastraszyli nas gigantycznymi kolejkami, sprawdzaniem bagażu, pytaniami itd. Dojechaliśmy nastawieni na najgorsze, a tu zaskoczenie, 5 min i jesteśmy w Teksasie! Szybciej i łatwiej chyba być nie mogło. Po kolejnych 2,5 h dojechaliśmy do San Antonio.

11377165_10153376877949784_289661652718402363_n

Clio spisało się na medal! Jeden z rezydentów ze szpitala zaoferował nam pomoc i nocleg. W tydzień zorganizowaliśmy wszystko, mieszkanie, telefony, rejestracje, internet, rachunki. Okazało się, że nie da się wynająć umeblowanego mieszkania, więc wszystko trzeba kupić i przewieźć. Tak oto Clio stało się już na dobre samochodem transportowym.

Już przy przekraczaniu granicy zdaliśmy sobie sprawę, że będziemy najmniejszym pojazdem jaki widział Teksas. Ludzie dziwnie nam się przyglądają z wysokości swoich pick-up’ów. Na parkingach spędzamy zawsze więcej czasu, bo nie możemy znaleźć naszego Clio wśród przerośniętych teksańskich truck’ów. Kiedy stoimy za takim jednym, przychodzi myśl, że spokojnie zmieścilibyśmy się w jego bagażniku. Wyobraźnia robi „hop! I jesteśmy na górze”. Oboje odkryliśmy, że robimy to bezwiednie. Potem głupio nam, że się śmiejemy z naszego Clio. Przepraszamy i dziękujemy, że tak dobrze daje radę.

Znajdź Clio

Znajdź Clio

Widok z okna
IMG_0541

Meble kupowaliśmy na craiglist (coś w stylu allegro, strona z najróżniejszymi używanymi rzeczami i prawdziwymi perełkami) bo tanio, bo nie wiemy na jak długo zostaniemy, bo można znaleźć cuda za bezcen!

Ku ogromnemu zaskoczeniu, zmieściło się wszystko! I stół i krzesła i 2 regały i biurko i papasan i szafki i łóżko.

IMG_0533

IMG_0539

Clio przerosło wszelkie oczekiwania. Czuliśmy się jak w reklamie. Właściwie to tworzyliśmy najlepszą reklamę. Gdyby ktoś stał obok z kamerą, wyglądałoby to tak:

(W tle coś nastrojowego i hipsterskiego, niech to będzie Alabama Shakes „I found you”. Oh, te słowa! Piosenka stworzona do mojej reklamy!)

Młode małżeństwo, pakuje życie w pudła, pudła w Clio i rusza przed siebie.
Cięcie.
Na miejscu, jedyne co naprawdę nasze, to Clio.
Cięcie.

Hisilicon K3

Puste mieszkanie, pierwszy posiłek – fast food na podłodze, potem stół z pudła, 2 talerze, 2 filiżanki.
Cięcie.

IMG_0554

IMG_0547

Whataburgeeer

IMG_0551

Miarka trzecią ręką, odmierzamy każdy mebel przed zakupem, mierzymy bagażnik.
Cięcie.
Wszystko się mieści, czasem wystaje, czasem zasłania, ale nie wiedzieć jak, wchodzi.
Cięcie.

IMG_0535

łóżko

IMG_0536

Mieszkanie powoli się zapełnia.

Cięcie.

IMG_0548  IMG_0549

IMG_0550   IMG_0120

IMG_0057   IMG_0121

Śmiech, szczęście, miłość, bo przecież tak musi być w reklamie.
Cięcie.

Clio – mniej znaczy więcej.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Clio – mniej znaczy więcej

  1. Pingback: Alternator trip | Co kraj to…

  2. Pingback: Historia mojej migracji | Co kraj to…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s